Cyber rady
Zdjęcie dziecka w sieci – pamiątka czy ryzyko?

Kiedyś, po powrocie z wakacji, zdjęcia z dziećmi wywoływało się, wkładało do rodzinnego albumu i pokazywało wybranym osobom. Dziś takie fotografie coraz częściej trafiają do mediów społecznościowych, gdzie może je zobaczyć… każda osoba na świecie. I niestety nie wszyscy mają dobre zamiary.
Dzieci to powód do dumy. Wieloma momentami z ich życia chcemy się więc pochwalić z bliskimi. Okazji jest naprawdę sporo – od tych poważniejszych, takich jak pierwsze kroki, pierwszy dzień w szkole, świadectwo z paskiem, po proste chwile, które przyprawiają nas o wzruszenie, takie jak wspólny wyjazd nad morze, wizyta na placu zabaw czy basenie.
Dziś najszybszym sposobem, by podzielić się czasem spędzonym z dziećmi, są media społecznościowe. Wystarczy kilka kliknięć, by zdjęcie lub film zobaczyła nasza rodzina, znajomi i… obcy ludzie, a wśród nich i ci, którzy chcą wykorzystać wizerunek naszych pociech do celów sprzecznych z naszą intencją. I choć – jak wynika z raportu T-Mobile „Status: Udostępnione – skala i charakterystyka sharentingu w Polsce” (2026) – większość rodziców ogranicza na mediach społecznościowych odbiorców do znajomych, to 24% ankietowanych wciąż udostępnia materiały publicznie.
Dziś najszybszym sposobem, by podzielić się czasem spędzonym z dziećmi, są media społecznościowe. Wystarczy kilka kliknięć, by zdjęcie lub film zobaczyła nasza rodzina, znajomi i… obcy ludzie, a wśród nich i ci, którzy chcą wykorzystać wizerunek naszych pociech do celów sprzecznych z naszą intencją. I choć – jak wynika z raportu T-Mobile „Status: Udostępnione – skala i charakterystyka sharentingu w Polsce” (2026) – większość rodziców ogranicza na mediach społecznościowych odbiorców do znajomych, to 24% ankietowanych wciąż udostępnia materiały publicznie.
Co to jest sharenting?
Sharenting to zjawisko polegające na publikowaniu w internecie zdjęć, filmów i informacji z udziałem dzieci. Nazwa wzięła się z połączenia angielskich słów share, co oznacza dzielić się, oraz parenting, czyli rodzicielstwo.
Jak wynika z raportu T-Mobile, połowa rodziców przyznaje, że w ciągu ostatniego roku publikowała w internecie zdjęcia, filmy lub informacje dotyczące swoich dzieci. Na jakie ryzyka je wówczas narażamy?
Jak wynika z raportu T-Mobile, połowa rodziców przyznaje, że w ciągu ostatniego roku publikowała w internecie zdjęcia, filmy lub informacje dotyczące swoich dzieci. Na jakie ryzyka je wówczas narażamy?
„Niewinne” zdjęcie, realna krzywda
Sharenting niesie za sobą przede wszystkim zagrożenia relacyjne i społeczne, takie jak m.in. przemoc rówieśnicza. „Niewinne” w ocenie rodzica zdjęcie wrzucone do sieci może stać się powodem do wyśmiewania czy hejtu. Według raportu T-Mobile co piąte dziecko (20%) było zawstydzone przez publikacje rodziców. Co ciekawe, rodzice dostrzegają ten problem dwa razy rzadziej (10%).
Skutki cyberprzemocy opartej na materiałach opublikowanych przez rodziców są dla dziecka szczególnie bolesne, bo choć rodzic działa w dobrej wierze, to właśnie jego publikacja, nieświadomie, uruchamia łańcuch zdarzeń prowadzący do krzywdy.
Skutki cyberprzemocy opartej na materiałach opublikowanych przez rodziców są dla dziecka szczególnie bolesne, bo choć rodzic działa w dobrej wierze, to właśnie jego publikacja, nieświadomie, uruchamia łańcuch zdarzeń prowadzący do krzywdy.
Gdy wizerunek dziecka staje się narzędziem przestępstwa
Opublikowane w internecie zdjęcia dzieci mogą także zostać wykorzystane przez przestępców do celów o charakterze seksualnym. Na ich podstawie mogą tworzyć tzw. deepfake’i – obrazy i filmy zmanipulowane przy użyciu sztucznej inteligencji, przedstawiające osoby w sytuacjach, które nigdy nie miały miejsca. Takie materiały z kolei mogą posłużyć do sextortion – szantażu, w którym sprawca grozi publikacją intymnych zdjęć w zamian za pieniądze, kolejne (tym razem prawdziwe) materiały lub dalszy kontakt. Zmanipulowane obrazy i filmy mogą zostać użyte także w materiałach przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci. Jak wynika z danych T-Mobile, 6% dzieci twierdzi, że ktoś obcy wykorzystał ich zdjęcie.
Istotnym ryzykiem jest również tzw. grooming (proces budowania relacji i zaufania w celu wykorzystania seksualnego). Udostępnione informacje mogą pomóc przestępcom wejść w relację z dzieckiem przez internet, nawiązać więź emocjonalną i zmniejszyć jego opory, by potem je wykorzystać seksualnie, doprowadzić do jego komercyjnego wykorzystywania seksualnego lub wytworzenia materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci.
Ponadto na podstawie wrzuconych do sieci zdjęć i filmów przestępcy mogą ustalić, w których miejscach dziecko często przebywa, np. place zabaw, szkoła czy dom. To znacznie ułatwia im bezpośredni kontakt z ofiarą.
Zdjęcie dziecka w sieci to zatem nie tylko pamiątka – to także potencjalne zagrożenie dla relacji dziecka oraz jego bezpieczeństwa fizycznego i psychicznego. Nie każde wspomnienie powinno mieć status „udostępnione” – niektóre fotografie lepiej trzymać tradycyjnie w albumie lub galerii telefonu i pokazywać tylko wybranym osobom.
Istotnym ryzykiem jest również tzw. grooming (proces budowania relacji i zaufania w celu wykorzystania seksualnego). Udostępnione informacje mogą pomóc przestępcom wejść w relację z dzieckiem przez internet, nawiązać więź emocjonalną i zmniejszyć jego opory, by potem je wykorzystać seksualnie, doprowadzić do jego komercyjnego wykorzystywania seksualnego lub wytworzenia materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci.
Ponadto na podstawie wrzuconych do sieci zdjęć i filmów przestępcy mogą ustalić, w których miejscach dziecko często przebywa, np. place zabaw, szkoła czy dom. To znacznie ułatwia im bezpośredni kontakt z ofiarą.
Zdjęcie dziecka w sieci to zatem nie tylko pamiątka – to także potencjalne zagrożenie dla relacji dziecka oraz jego bezpieczeństwa fizycznego i psychicznego. Nie każde wspomnienie powinno mieć status „udostępnione” – niektóre fotografie lepiej trzymać tradycyjnie w albumie lub galerii telefonu i pokazywać tylko wybranym osobom.
O kampanii
„Status: Udostępnione” to ogólnopolska kampania informacyjno-edukacyjna T-Mobile realizowana we współpracy z Komendą Główną Policji i UNICEF Polska, dotyczy zjawiska sharentingu i pokazuje, jak publikowanie zdjęć oraz informacji o dzieciach może wpływać na ich prywatność, tożsamość i bezpieczeństwo. Kampania zachęca dorosłych do refleksji przed udostępnieniem wizerunku dziecka i przekazuje praktyczną wiedzę potrzebną do podejmowania bardziej świadomych decyzji w sieci. Więcej informacji dostępnych jest na stronie: https://www.t-mobile.pl/status-udostepnione/.





