Cyber rady
Sharenting w erze AI. Dlaczego publikacja zdjęć dzieci w sieci wymaga dziś szczególnej ostrożności?

Zdjęcie dziecka z wakacji, szkolnego apelu czy rodzinnego przyjęcia często wydaje się niewinnym sposobem na dzielenie się ważnymi chwilami z bliskimi. W końcu media społecznościowe dla wielu rodziców stały się współczesnym albumem rodzinnym. Problem polega jednak na tym, że internet nie działa już tak jak kilkanaście lat temu. Dziś opublikowane fotografie mogą być analizowane przez zaawansowane algorytmy, kopiowane na kolejne platformy i wykorzystywane przez sztuczną inteligencję na sposoby, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć.
Sztuczna inteligencja to technologia, która oferuje wiele pożytecznych zastosowań. Przyspiesza wykonywanie codziennych zadań, ułatwia znajdowanie informacji i zapewnia rozrywkę. Jak każde narzędzie może jednak zostać wykorzystana w sposób nieetyczny – również do tworzenia fałszywych zdjęć, filmów czy nagrań głosowych. Właśnie dlatego sharenting, choć nie jest nowym zjawiskiem, zyskuje dziś nowy wymiar: publicznie dostępne fotografie dzieci mogą stać się materiałem do przygotowania wiarygodnej manipulacji lub oszustw. Jakich?
Prześmiewczy mem to najmniejszy problem
Deepfake to wygenerowany lub zmanipulowany za pomocą sztucznej inteligencji obraz, film albo nagranie głosowe, które przedstawia istniejącą osobę lub zdarzenie w sposób mogący sprawiać wrażenie autentycznego. Jeszcze niedawno technologie umożliwiające tworzenie tak realistycznych fałszywych materiałów były domeną specjalistów. Dziś narzędzia generatywnej sztucznej inteligencji są powszechnie dostępne i coraz łatwiejsze w obsłudze.
W efekcie opublikowana fotografia może posłużyć zarówno złośliwemu rówieśnikowi do zrobienia prześmiewczego mema, jak i przestępcy do stworzenia materiałów wykorzystujących seksualność dziecka. W obu przypadkach nie potrzeba specjalistycznych czy kosztownych narzędzi – wystarczy kilka kliknięć w przeglądarce internetowej.
„Babciu, porwano mnie”
Publicznie dostępne fotografie dziecka mogą także zostać wykorzystane do przygotowania przekonującego oszustwa wymierzonego w jego bliskich. Dla przykładu, przestępca może stworzyć realistyczny materiał, który sugeruje, że dziecko zostało porwane, a następnie przesłać go wraz z żądaniem okupu do członka rodziny, np. babci lub dziadka. Osoby rzadziej korzystające z nowych technologii mogą nie wiedzieć, jak łatwo można dziś zmanipulować obraz lub głos, dlatego taki komunikat może wywołać silną presję i skłonić do natychmiastowego działania.
Warto więc ustalić z bliskimi prostą zasadę: w razie niepokojącej wiadomości należy najpierw skontaktować się z rodzicem lub inną zaufaną osobą, zamiast odpowiadać nadawcy czy przekazywać pieniądze. A najlepiej jest trzymać się zasady: pomyśl, zanim klikniesz „udostępnij”.
O kampanii
„Status: Udostępnione” to ogólnopolska kampania informacyjno-edukacyjna T-Mobile realizowana we współpracy z Komendą Główną Policji i UNICEF Polska, dotyczy zjawiska sharentingu i pokazuje, jak publikowanie zdjęć oraz informacji o dzieciach może wpływać na ich prywatność, tożsamość i bezpieczeństwo. Kampania zachęca dorosłych do refleksji przed udostępnieniem wizerunku dziecka i przekazuje praktyczną wiedzę potrzebną do podejmowania bardziej świadomych decyzji w sieci. Więcej informacji dostępnych jest na stronie: https://www.t-mobile.pl/status-udostepnione/.





