Cyber rady
Cyfrowy ślad dziecka. Jak publikacje rodziców mogą wpłynąć na jego przyszłość?

Jeszcze kilkanaście lat temu zdjęcia dzieci trafiały do albumów rodzinnych. O papierową fotografię trzeba było dbać, bowiem taką pamiątkę łatwo można było zniszczyć lub zgubić. Dziś się tego nie obawiamy – za pomocą jednego kliknięcia w telefonie możemy stworzyć dowolną liczbę kopii, a rolę albumów przejęły media społecznościowe. Rozwój technologii sprawił zatem, że problem uległ odwróceniu: usunięcie zdjęcia nie gwarantuje jego całkowitego zniknięcia z przestrzeni internetowej.
Wyobraź sobie taką sytuację – jesteś na wakacyjnym wyjeździe nad morzem. Pogoda dopisuje. Twoje dziecko przychodzi na plażę, od razu zdejmuje koszulkę oraz spodenki i pędzi do wody. Bawi się świetnie. Chcesz uwiecznić tę chwilę – ta dziecięca radość nie będzie przecież trwała wiecznie. Łapiesz więc za telefon, robisz zdjęcie i od razu wrzucasz do sieci. W końcu tak udanym wyjazdem aż trudno nie pochwalić się bliskim.
Mija parę lat. Zdjęcie wciąż jest widoczne na Twojej tablicy. Pewnego dnia Twoje dziecko przychodzi do Ciebie i prosi o jego usunięcie. Spełniasz jego życzenie. Mogłoby się wydawać, że sprawa jest załatwiona. Nic bardziej mylnego – przycisk „Usuń” nie zamyka bowiem tematu.
Czym jest cyfrowy ślad?
Cyfrowy ślad to zbiór informacji pozostawianych o nas w internecie. Wyróżnia się ślad aktywny – czyli świadomie publikowane przez nas treści – oraz pasywny, czyli dane zbierane bez naszej wiedzy, np. metadane czy pliki cookies. Niegdyś początek cyfrowego śladu przypadał na moment założenia własnego profilu w mediach społecznościowych. Dziś jego aktywna forma pojawia się niejednokrotnie już zaraz po urodzeniu dziecka – gdy mama lub tata chwali się rodzicielstwem w sieci. Intencje są więc najczęściej dobre. Problem polega jednak na tym, że zdjęcia publikowane dziś mogą być dostępne również za kilka, kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat. W tym czasie dziecko przejdzie przez różne etapy życia, zmienią się jego poglądy, zainteresowania i oczekiwania dotyczące prywatności. To, co dla rodzica jest miłą pamiątką, dla nastolatka lub młodego dorosłego może stać się źródłem dyskomfortu.
Potwierdzają to badania. Jak wynika z raportu T-Mobile „Status: Udostępnione – skala i charakterystyka sharentingu w Polsce”, aż 20% dzieci deklaruje, że było zawstydzonych publikacjami rodziców. W grupie najstarszych badanych, w wieku 18-19 lat, odsetek ten rośnie do 25%.
Dzieci chcą mieć głos
Wraz z wiekiem rośnie świadomość prywatności i potrzeba kontrolowania własnego wizerunku. Młodzi ludzie coraz wyraźniej sygnalizują, że chcą uczestniczyć w decyzjach dotyczących publikacji materiałów na ich temat.
Jak wynika z raportu T-Mobile, aż 92% dzieci uważa, że powinno mieć coś do powiedzenia w sprawie publikowania swoich zdjęć. Jednocześnie 79% rodziców zgadza się, że dziecko należy pytać o zgodę, jednak tylko 34% deklaruje, że robi to często lub zawsze.
Cyfrowy ślad może mieć realne konsekwencje
Sharenting, choć jest zjawiskiem obserwowanym w przestrzeni internetowej, ma swoje skutki także poza nią.
Jak wynika z raportu T-Mobile, 12% dzieci przyznaje, że było wyśmiewanych przez rówieśników z powodu treści opublikowanych przez rodziców. Z kolei 6% deklaruje, że ktoś obcy wykorzystał ich zdjęcie.
Nie bez znaczenia pozostaje również wpływ na reputację. Według badania 85% dorosłych uważa, że to, co rodzice publikują o dzieciach, wpływa na sposób, w jaki postrzegają je inni ludzie. Oznacza to, że cyfrowy ślad może oddziaływać na relacje społeczne, postrzeganie przez rówieśników, a w przyszłości także przez szkoły, uczelnie czy pracodawców.
Usunięcie zdjęcia nie zawsze oznacza usunięcie śladu
Czasem wydawać by się mogło, że jeśli skasujemy zdjęcie lub film, problem zniknie. W praktyce nie zawsze jest to takie proste. Internet ma bowiem wyjątkowo długą pamięć.
Treści opublikowane w mediach społecznościowych mogą zostać zapisane przez innych użytkowników, udostępnione dalej, pobrane na prywatne urządzenia lub zarchiwizowane przez różnego rodzaju serwisy. Nawet jeśli oryginalny post zniknie z profilu rodzica, jego kopie mogą nadal funkcjonować w innych miejscach sieci.
Dlatego zanim klikniesz „udostępnij", zastanów się, czy Twoje dziecko chciałoby, by zdjęcie lub film pozostało w sieci już na zawsze. Nawet jeśli ostatecznie uda się usunąć post, nie ma bowiem pewności, że cyfrowy ślad, który pozostawił, zniknie całkowicie.
O kampanii
„Status: Udostępnione” to ogólnopolska kampania informacyjno-edukacyjna T-Mobile realizowana we współpracy z Komendą Główną Policji i UNICEF Polska, dotyczy zjawiska sharentingu i pokazuje, jak publikowanie zdjęć oraz informacji o dzieciach może wpływać na ich prywatność, tożsamość i bezpieczeństwo. Kampania zachęca dorosłych do refleksji przed udostępnieniem wizerunku dziecka i przekazuje praktyczną wiedzę potrzebną do podejmowania bardziej świadomych decyzji w sieci. Więcej informacji dostępnych jest na stronie: https://www.t-mobile.pl/status-udostepnione/.





